Zgłębiając medyczne i psychologiczne
aspekty funkcjonowania człowieka, nie można pominąć kluczowej klasyfikacji zaburzeń osobowości według
klasyfikacji DSM-5, która dzieli je na trzy specyficzne wiązki. To, w jaki sposób
ludzki mózg konstruuje relacje ze światem - czy to przez wycofanie, chwiejność emocjonalną, czy przewlekły lęk - w bezpośredni sposób
dyktuje warunki, w jakich każdego dnia musi przetrwać ciało.
Wiązka A: Ekscentryczność, wycofanie i ukryte koszty izolacji
Osobowości z
wiązki A, do których zaliczamy typ schizotypowy, schizoidalny oraz paranoiczny, charakteryzują się przede wszystkim
chłodem emocjonalnym i wycofaniem społecznym, a nadto głęboką podejrzliwością względem innych. Wyobraź sobie Marka, który każdą intencję swoich współpracowników odczytuje jako
potencjalny atak, przez co od lat unika bliższych relacji i spędza czas wyłącznie we własnym towarzystwie. Choć z zewnątrz może wydawać się
skrajnie obojętny, jego układ nerwowy stale skanuje otoczenie w poszukiwaniu zagrożeń.
Z medycznego punktu widzenia,
brak wsparcia społecznego i przewlekła nieufność pozbawiają organizm naturalnego bufora antystresowego, jakim jest
oksytocyna wydzielana podczas bezpiecznych interakcji z ludźmi. Ciało osoby z
wiązki A często funkcjonuje w ukrytym trybie zamrożenia i cichej gotowości, co z biegiem lat
potężnie obciąża układ immunologiczny, a w konsekwencji prowadzi do powstawania przewlekłych stanów zapalnych. Z racji silnego
unikania pomocy medycznej i nieufności do lekarzy, takie osoby często ignorują pierwsze sygnały przemęczonego ciała.
Wiązka B: Teatralność, chwiejność emocjonalna i biologiczny rollercoaster
Wiązka B to prawdziwa
burza z piorunami, obejmująca zaburzenia z pogranicza (borderline), antyspołeczne, narcystyczne oraz histrioniczne. Życie osób wykazujących takie rysy to bardzo często
niekończący się ciąg konfliktów interpersonalnych, jak też teatralnych zachowań, płytkich i gwałtownych nastrojów oraz zabiegania o uwagę otoczenia. Kiedy wewnętrzne emocje oscylują
od euforycznej miłości do niszczącego gniewu w ułamku sekundy, całe ciało zostaje bezlitośnie wciągnięte w ten
wyczerpujący i dramatyczny spektakl, który wymaga co najmniej terapii.
Fizjologiczne koszty funkcjonowania w
schematach wiązki B są wręcz gigantyczne. Ciągłe, gwałtowne wyrzuty
adrenaliny, noradrenaliny i kortyzolu prowadzą do drastycznego obciążenia układu sercowo-naczyniowego, zauważalnie
zwiększając ryzyko nadciśnienia, jak również groźnych arytmii. Silna impulsywność charakterystyczna często pcha pacjentów w stronę
bardzo ryzykownych zachowań zdrowotnych, w tym przewlekłego braku snu czy skrajnych wahań diety. A to dodatkowo
dewastuje zdrowie, w tym gospodarkę metaboliczną i hormonalną.
Wiązka C: Lęk, obsesyjna kontrola i permanentnie napięte mięśnie
Do ostatniej
wiązki C zaliczamy osobowość unikającą, zależną oraz obsesyjno-kompulsywną, które na poziomie fizjologicznym łączy
wspólny mianownik w postaci obezwładniającego lęku, ciągłego spięcia i nadmiernego opanowania. Zobrazujmy to
na przykładzie Anny, która przed każdym wyjściem z domu układa w głowie
najgorsze z możliwych scenariuszy, a w pracy obsesyjnie sprawdza każdy, nawet najmniejszy detal, bo
panicznie boi się błędu, co nie jest racjonalnie wytłumaczalne. Taka nieustanna, paraliżująca wręcz asekuracja sprawia, że
ciało nigdy nie odpuszcza, przypominając naciągniętą strunę.
Funkcjonowanie w
mechanizmach wiązki C to prosta droga do ciężkich, przewlekłych zespołów bólowych. Ttwardy jak skała
spięty kark i bardzo płytki oddech to typowe dla niej objawy, które z czasem przeradzają się w
paraliżujące migreny, destrukcyjny bruksizm oraz dysfunkcje układu pokarmowego, takie jak chociażby zespół jelita drażliwego (IBS). Ciało, w którym na siłę zablokowano swobodny
przepływ trudnych emocji, staje się sztywnym, bolesnym pancerzem.