Przekonanie o zbawiennym wpływie
twardego materaca wywodzi się z czasów, gdy dostępne na rynku produkty, a głównie prymitywne
materace sprężynowe lub tapczany, pod wpływem ciężaru ciała zapadały się, tworząc efekt hamaka. Wtedy położenie
deski pod materac faktycznie mogło przynieść chwilową ulgę. Ale nauka od tego czasu się rozwinęła i wskazuje, że
nadmierna twardość jest szkodliwa, podobnie jak nadmierna miękkość.
Gdy kładziesz się na
bardzo twardym materacu, Twoje ciało styka się z nim tylko w kilku punktach. Przede wszystkim na wysokości
pięt, kości krzyżowej, łopatek i potylicy, podczas gdy reszta ciała go nie dotyka. Powstają tam ogromne siły nacisku, które
utrudniają krążenie krwi, co zmusza nas do częstej zmiany pozycji i wybudzania się. Jednocześnie
odcinek lędźwiowy kręgosłupa pozostaje bez żadnego podparcia. W konsekwencji mięśnie, zamiast odpoczywać, muszą
przez całą noc pracować, aby utrzymać kręgosłup w stabilnej pozycji. To prosta droga do
przewlekłego bólu i porannej sztywności, której przecież chcieliśmy uniknąć.
Warto zauważyć dzisiejsza
nauka stawia na ruch i funkcjonalność jako na podstawę leczenia. Tak samo jak
nie usztywnia się już złamań w sposób ograniczający krążenie, tak materac powinien pozwalać na mikroruchy. Właśnie tę filozofię wyznaje
polska marka ONSEN®, która projektując swoje produkty do spania, odrzuca archaiczne podziały na
twardość H1-H4, która nie jest w żaden sposób standaryzowana. Nasze nowoczesne
materace, tworzone przez ekspertów, mają za zadanie nie tylko podpierać, ale też nie utrudniać regeneracji tkanek, co czyni je
bezkonkurencyjnym wyborem dla świadomego konsumenta.